KOLEKCJA AW'25 - INNE NIE ZNACZY GORSZE

Czy idę dobrą drogą? O wątpliwościach w pracy, w macierzyństwie i prowadzeniu firmy- refleksja z okazji Dnia Walki z Depresją

Wczoraj obchodzony był Dzień Walki z Depresją. To jeden z tych dni w roku, które przypominają nam, jak ważne jest zdrowie psychiczne – i jak często je pomijamy, skupiając się na obowiązkach, planach i codziennym „muszę”.

Nie miałam zdiagnozowanej depresji. Nie chcę udawać, że wiem, czym jest to doświadczenie w jego klinicznym wymiarze. Ale znam uczucie zmęczenia, przeciążenia i momentów, w których w głowie pojawia się pytanie:

czy to wszystko ma sens?
czy idę dobrą drogą?
czy to jest naprawdę to, co chcę robić w życiu?

Prowadzenie własnej marki a niepewność

Prowadzenie własnej marki, takiej jak Uszyte, to nie jest stabilna, przewidywalna ścieżka. Branża modowa żyje w rytmie sinusoidy. Są momenty intensywne, pełne zamówień, pomysłów i energii. Są też okresy ciszy, niepewności i kalkulowania każdego ruchu.

Ta zmienność potrafi podkopać pewność siebie. Zwłaszcza kiedy odpowiada się nie tylko za firmę, ale i za rodzinę. Za dzieci. Za przyszłość.

Są dni, kiedy czuję ogromną satysfakcję z tego, że tworzę coś własnego. Że projektuję, że dbam o detale, że buduję markę w zgodzie z wartościami – jakość ponad ilość, przemyślany proces zamiast pośpiechu.

Ale są też dni, kiedy pojawia się ciche pytanie:
czy to wystarczy?
czy to rozsądne?
czy nie łatwiej byłoby wybrać coś bardziej przewidywalnego?

Macierzyństwo i praca na własny rachunek

Myślę, że wiele kobiet – zwłaszcza tych, które łączą macierzyństwo z pracą na własny rachunek – zna to uczucie. Świat z zewnątrz często widzi tylko efekt: gotowy produkt, zdjęcia, komunikację w mediach społecznościowych. Nie widać wahań, nieprzespanych nocy, analizowania decyzji po raz kolejny.

Kilka lat temu moje życie zmieniło się w sposób, którego nie da się zaplanować. Śmierć partnera sprawiła, że odpowiedzialność za dzieci i za codzienność nabrała zupełnie innego ciężaru. W takich momentach stabilność przestaje być abstrakcyjnym pojęciem – zaczyna być realną potrzebą.

I właśnie wtedy wątpliwości potrafią być najgłośniejsze.

Presja bycia „zawsze silną”

Dzień Walki z Depresją skłonił mnie do refleksji nie tyle nad diagnozami, ile nad presją, jaką na siebie nakładamy. Nad przekonaniem, że musimy być zawsze silne. Zawsze zdecydowane. Zawsze pewne swojego wyboru.

A prawda jest taka, że można być ambitną i jednocześnie się wahać. Można kochać to, co się robi, i jednocześnie zastanawiać się, czy to właściwa droga. Można budować markę z pasją i równocześnie odczuwać lęk przed niestabilnością.

To nie oznacza porażki. To oznacza świadomość.

Wątpliwości nie są porażką

Z czasem nauczyłam się jednej rzeczy – wątpliwości nie są sygnałem, żeby natychmiast uciekać. Czasem są sygnałem, żeby się zatrzymać, uporządkować myśli i przypomnieć sobie, dlaczego zaczęłam.

Dlaczego wybrałam rzemieślniczą drogę.
Dlaczego postawiłam na jakość zamiast masowości.
Dlaczego zależy mi na tym, by tworzyć w tempie, które pozwala oddychać.

Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Nie wiem, czy za kilka lat będę w tym samym miejscu. Ale wiem, że dziś działam w zgodzie ze sobą – nawet jeśli ta zgodność bywa czasem trudna.

Jeśli też masz moment zawahania

Jeśli czytasz ten tekst i też miewasz momenty zawahania – w pracy, w macierzyństwie, w życiu – chcę powiedzieć jedno: to normalne. Nie jesteś w tym sama.

Wątpliwości nie są dowodem na to, że robisz coś źle. Często są dowodem na to, że to, co robisz, jest dla Ciebie ważne. Że ponosisz odpowiedzialność. Że myślisz o konsekwencjach.

Nie zawsze będziemy miały pewność. Ale możemy mieć wartości, które nas prowadzą. Możemy wracać do powodów, dla których zaczęłyśmy. Możemy podejmować decyzje najlepiej, jak potrafimy na dany moment – bez gwarancji, ale z uczciwością wobec siebie.

I czasem to właśnie ta uczciwość jest największą stabilnością, jaką możemy sobie dać ❤